Terapia światłem to nie tylko sposób na imponujący wygląd w lustrze. To nie tylko rekwizyty do selfie na Instagramie. Za tymi świecącymi urządzeniami kryje się prawdziwa nauka. Są oferowane w spa, przepisywane przez dermatologów i dostępne na półkach w lokalnej Sephora.
Czerwone światło wygładza zmarszczki i stymuluje wzrost włosów. Niebieskie światło niszczy bakterie wywołujące trądzik. Żółte światło łagodzi stany zapalne. Ale zielone światło? To nowość na rynku. 🟢
Sieci społecznościowe twierdzą, że rozjaśnia plamy starcze. podobno zmniejsza też obrzęk. I szczerze mówiąc, zanurzenie się w neonowej zielonej poświacie jest dość hipnotyczne. Zanim jednak opróżnisz portfel, porozmawiajmy o faktach. Konsultowaliśmy się z autorytetami w tej dziedzinie: Dr Kieranem Mian, Dr Hadley King i Dr Ellen Marmur.
Oto ich opinia.
Podstawa naukowa (lub jej brak)
Wyjaśnijmy tę kwestię od razu. Niewiele jest badań. Niestety, bardzo mało.
Jeśli porównasz to z dziesięcioleciami badań potwierdzających skuteczność światła czerwonego i niebieskiego, światło zielone jest jedyne w swoim rodzaju. Ale teoria ma sens. Oto dlaczego.
Światło zielone wykorzystuje długości fal z zakresu 500–570 nm. Są to fale krótkie. Oznacza to, że nie wnikają głęboko w warstwy tłuszczu i mięśni. Pozostają na powierzchni. W naskórku. W zewnętrznej warstwie ochronnej.
W rzeczywistości jest to cecha, a nie wada. Dlaczego? Ponieważ komórki wytwarzające pigment – melanocyty – znajdują się na powierzchni. Kiedy są nadmiernie pobudzone przez słońce lub hormony, dochodzi do przebarwień. Zielone światło oddziałuje z nimi. Uspokaja chaos.
To samo dotyczy zaczerwienienia. Kapilary w górnej warstwie skóry właściwej powodują podrażnienie i zaczerwienienie. Zielone światło również pomaga to uspokoić.
„Dlatego dobrze działa, redukując widoczną pigmentację i pomagając w łagodzeniu powierzchownych zaczerwienień.”
— Dr. Kiran Mian
W ten sposób wpływa na koloryt skóry. Wpływa na zaczerwienienia. I dr. Hadley King dodaje, że może nawet przyspieszyć gojenie się ran. Poprawa krążenia krwi. Jaśniejsze, „błyszczące” wykończenie.
Ale poczekaj. Nie spiesz się, aby zamówić pięć urządzeń.
Jest jeden haczyk. Duży. Istniejące badania są rzadkie. Wiele z nich jest finansowanych przez firmy, które same sprzedają Ci gadżet. Niektóre wczesne dowody sugerują, że zielone światło może zwiększać produkcję melaniny w pewnych warunkach. Nie wiemy tego na pewno. Po prostu nie mamy wystarczających twardych danych.
Kto powinien unikać tej metody?
Osoby wrażliwe na ekstremalne światło. Osoby cierpiące na choroby oczu, takie jak zwyrodnienie plamki żółtej lub retinopatia. I kobiety w ciąży. Profil bezpieczeństwa jest nieznany. Brak dostępnych danych. Zbyt ryzykowne. Dr. Marmur całkowicie odradza tę metodę.
Poddanie się trendowi
Nie znajdziesz tej procedury często w warunkach klinicznych samodzielnie. To jest mecz domowy. Trend szybko zyskuje na popularności. Wystarczy kliknąć „Dodaj do koszyka” i poczekać na paczkę.
Ale wybieraj mądrze. Rynek to dziki zachód technologii LED.
„Kupuj od marki, która jest przejrzysta w swoich praktykach” – mówi Dr. Mian. Jest rygorystyczna w tej kwestii. Żadnych niejasnych obietnic. Potrzebujesz specyfikacji energetycznej. Potrzebujesz specyfikacji technicznych. Urządzenia te nie są znormalizowane. Jeśli etykieta jest pusta, odejdź.
Uzyskaj zgodę FDA. Każda poważna marka będzie to wykrzykiwać z dachów. Poszukaj badań klinicznych na ich stronie internetowej.
Kilka modeli przeszło naszą wewnętrzną selekcję. Ale tu jest haczyk:
Czy nadal potrzebujesz pielęgnacji skóry?
Tak. Absolutnie. Dr. King nalega, abyś nadal stosował swoją rutynę. Jeśli wrogiem są plamy pigmentowe, zielone światło odgrywa jedynie drugorzędną rolę. Gwiazdy? Produkty tematyczne.
Hydrochinon. Siła na receptę. Główny zawodnik wagi ciężkiej. Lub wybierz opcje dostępne bez recepty z tymi pomocnikami:
- Witamina C. Zatrzymuje działanie wolnych rodników.
- Niacynamid. Blokuje transfer pigmentu.
- Retinoidy. Przyspiesz odnowę komórkową.
- Kwas traneksamowy. Zwalcza przebarwienia pod każdym kątem.
Zielone światło ich nie zastąpi. Może wzmocnić ich działanie. Ale on nie jest magiczną gumką.
Jeszcze jedno. Okulary ochronne. Zawsze je noś. Chroń swoje oczy. I spójność. To najtrudniejsza część.
„Rezultaty pojawiają się powoli, ale stopniowo” – zauważa Dr. Mian.
Nie obudzisz się idealnie po jednej nocy. To jest maraton. Skorzystaj z urządzenia. Kontynuuj stosowanie kremów. Zobacz, co się stanie. Być może nic. Prawdopodobnie zmiany. Dowiemy się, kiedy dane dogonią szum medialny. Do tego czasu? To jest eksperyment. Ten, który wydajesz na własną twarz.






























