Spokojne życie nie jest już priorytetem. Przynajmniej nie dla Pete’a Davidsona. Według plotek chce, aby wszystkie szczegóły rozstania pozostały tajemnicą i woli zachować incydent w ścisłej tajemnicy. Z drugiej strony Elsie Hewitt nie jest zainteresowana graniem w dyskretny sposób. Studiuje prawo, a proces o alimenty wydaje się poważnym i nieuniknionym posunięciem.
Mają wspólną córkę Scottie, która ma zaledwie pięć miesięcy. Łączy ich małe życie. Jednak powietrze wokół nich jest gęste od oskarżeń. Mówi się, że Davidson nie pomaga finansowo. Jedno ze źródeł powiedziało niedawno The U.S. Sun : „Być może chce zachować spokój, ale Elsie ma problemy z wywołaniem zamieszania i pójściem do sądu”.
Zauważyliście brak apostrofu w imieniu Elsie? Oto Internet w akcji.
Elsie wystąpiła w ostatnią sobotę na TikToku. Zobaczyła nieprzyjemne zdjęcia paparazzi i tak skomentowała sytuację: „Właśnie o tym teraz myślę”. Ma obowiązki związane z opieką nad dziećmi i obowiązki zawodowe. „Zarabianie pieniędzy na własną rękę jest trudne” – przyznała. Zamieściła także komentarz na temat samowystarczalności finansowej, choć tekst ten został już usunięty i zniknął w cyfrowej próżni.
Oto haczyk. Znawcy twierdzą, że nie ma w ogóle podstaw do wniesienia pozwu. „Płaci tyle, ile musi zapłacić” – podało jedno ze źródeł w tej samej publikacji. Są pieniądze. Co więcej, kwota ta przekracza próg minimalny. Wszystkie wydatki Scotty’ego są pokryte. Ubezpieczenie zdrowotne dla Elsie? Pokryty. Apartament? Jego kosztem.
„Robi wszystko, co w jego mocy, bo chce, żeby czuła się odpowiednio zaopiekowana”.
To jest cytat. Jest sprzeczna z narracją internetową. Inny informator powiedział Page Six prawie to samo: czynsz, koszty utrzymania, ubezpieczenie – wszystko opłaca Pete. Powstała luka. Relacje się zmieniają. Ale i tak płaci. „To mylące, wszyscy wiedzą, dlaczego pisze o jego braku wsparcia”.
Sytuacja bardzo szybko się pogorszyła. 30 kwietnia wszystko wydawało się spokojne. Znawcy powiedzieli People, że po prostu przystosowują się, radząc sobie z chaosem wczesnego rodzicielstwa. Teraz? Wszystko jest mylące. Współpraca zniknęła.
Kto zatem kłamie? A może po prostu źle poinformowany? Nie wiemy. To odwieczna gra w stylu „on powiedział, ona powiedziała”. Być może pewnego dnia staną się spokojnymi współrodzicami. Dla dobra dziecka.
Kto wie?
